Noc Anglistów 2025
Za nami Noc Anglistów 2025.
Bycie koordynatorem Nocy Anglistów na UWM jest jednocześnie bardzo łatwe i bardzo trudne. Łatwe, ponieważ koordynuję pracę fantastycznego zespołu ludzi, zarówno moich koleżanek i kolegów, jak i studentów, którzy swoim entuzjazmem i profesjonalizmem wręcz porażają. Trudne, ponieważ ciężko jest zachować skromność, jak wszystko świetnie wychodzi, a tak właśnie było podczas piątej już Nocy Anglistów na UWM.
28 listopada 2025 olsztyńska filologia angielska wzięła, po raz kolejny udział w organizowanej przez 20 uniwersytetów w Polsce, ogólnopolskiej Nocy Anglistów. Były warsztaty, były wykłady, były też śpiewy, muzyka, tańce i owacje. A było to tak …
O 11.30 Magda Janczuro poprowadziła – rekordowo oblegany przez słuchaczy – warsztat na temat zmian znaczenia idiomów, memów i żartów w tłumaczeniu z języka angielskiego na polski i odwrotnie. Słuchacze – zarówno nasi studenci, jak i uczniowie szkół średnich – ochoczo brali udział w rozmowie poświęconej kulturowym i językowym aspektom codziennych zwrotów i humoru internego. O tej samej godzinie dr Michał Urbanowicz opowiadał o brytyjskich szpiegach, a dokładniej kobietach-szpiegach (przepraszam, ale nie znam feminatywu… szpieżkach???), a jeszcze dokładniej o ewolucji postaci kobiety-szpiega w brytyjskiej kulturze popularnej. Po wykładzie tym dręczy mnie pytanie czemu jeszcze nie było kobiety-Bonda? Skoro Kopernik mógł być kobietą to czemu nie 007?
W kolejnym bloku było o tłumaczeniach: dr Katarzyna Kodeniec i jej koło naukowe Hoży Translatorzy tłumaczyli, jak tłumaczyć, a dr Anna Krawczyk-Łaskarzewska tłumaczyła, jak przemysł muzyczny robi nas w… trąbę ;-). Warsztat prowadzony przez dr Kodeniec oraz Michała Wojciechwskiego, Natalię Dawidczyk, Szymona Ługowskiego i Never Piotrowskie zapoznał słuchaczy z różnymi ciekawostkami tłumaczeniowymi, takimi jak: przypadki hybryd na granicy przekładu i twórczości własnej, zaskakujące adaptacje, oraz wpływy Sztucznej Inteligencji. Z wykładu dr Krawczyk-Łaskarzewskiej słuchacze mogli się dowiedzieć, jak serwisy streamingowe manipulują gustami melomanów, oraz o tym jak praktyki największych wytwórni płytowych utrudniają artystom wyznaczanie i realizowanie ambitnych celów twórczych, które pozwolą im utrzymać stabilność finansową.
W bloku trzecim uczestnicy warsztatu prowadzonego przez studentów (Katarzyna Soliwoda, Marcin Oflenda, Igor Jaskólski, Martyna Jarosińska i Rafał Kalinowski) Koła Naukowego My Grammar Craft prowadzonego przez Marię Ławrynowicz-Szczepaniak uczyli się, jak unikać błędów gramatyki języka angielskiego, tak aby tworzyć jasne komunikaty językowe, mówić precyzyjnie i z pewnością siebie. W tym samym czasie dr Tomasz Jacheć zabrał swoich słuchaczy w podróż po krajach Europy, takich, jakimi przedstawione w komiksach o przygodach Batmana, Jokera i Supermana. Dr Jacheć analizował, jakie elementy kultur narodowych włączyli do komiksów artyści tworzący owe historie. Sporo było o Polsce, o Syrence warszawskiej, o Stańczyku Matejki, o topieniu Marzanny i o tym, że kapitan Żbik to lepszy Batman był ;-)
No i – cytując klasyka – truskawka na torcie, która zamknęła olsztyńską Noc Anglistów, czyli #FAmily Concert. Jak co roku dr Jacek Łagun i dr Czesław Kiński chwycili za gitary i w towarzystwie studentów oraz wykładowców zabrali słuchaczy w podróż do muzycznej krainy. Na początek było wyspiarsko, a to z sprawą Trevora Hilla, który wykonał dwie pieśni, szkocką i irlandzką: „Wild Mountain Thyme” oraz „Rocky Road to Dublin”. Następnie Kinga Kaznowska i Kaja Chelińska zaśpiewały „Heather on the Hill” Nathana Evansa. Po tym duecie na scenie zobaczyliśmy Never Piotrowskie i Milenę Kot z ich interpretacją „Take me out” zespołu Franz Ferdinand. Na wykonanie hiciora zespołu The Clash „Should I Stay or Should I Go” do Never i Mileny dołączyła na scenie Kinga Kazanowka. Takiemu trio Ich Troje do pięt nie sięga ;-) Gdy na scenie pojawiła się Anna Berg, wiadomo było, że będzie nastrojowo i tak właśnie było, gdy Ania śpiewała „Fly Me to the Moon” Franka Sinatry i „Fields of Gold” niby Stinga, a jednak Evy Cassidy, a już na pewno Anny Berg :). Kaja Chelińska zabrała nas w podróż sentymentalną wykonując (solo!) „Scarborough Fair” duetu Simon and Garfunkel, a do współczesności wróciliśmy za sprawą piosenki „Ivy” Taylor Swift w wykonaniu Rue Sobanii. Następnie na scenie pojawiła się dr Katarzyna Skrzypczak, wykonując „Killeagh” grupy muzycznej Kingfishr. Maciej Kacperski, który przez cały koncert wywijał na wiośle, wspomagany przez Milenę Kot, tchnął nowe życie w piosenkę „I Don’t Wanna Miss a Thing” zespołu Aerosmith, a tym samym przypomniał nam czasy jak Bruce Willis ratował świat w filmie „Armageddon”. Ech, trzymaj się tam Bruce! Wykonanie Maćka i Mileny podobało mi się bardziej niż oryginał, gdyż było żywsze i mocniejsze :). A skoro już o mocniejszych brzmieniach mowa… na scenie zobaczyliśmy ponownie Never Piotrowskie i Milenę Kot i był ogień w postaci „Paranoid” zespołu Black Sabbath (R.I.P Ozzy!), a potem stadionowy hicior czyli „Seven Nation Army”, przebój The White Stripes. Mocne zakończenie mocnej imprezy :). Oczywiście trzeba wspomnieć, iż w dużym stopniu mocy koncertowi nadał Adam Kozłowski, który, machając głową, z zawzięciem, energią i z wyczuciem wybijał rytm na instrumencie zwanym cajón.
Baaaardzo miłym akcentem koncertu było to, że po raz kolejny w rolę konferansjera wcielił się Tomasz Senetra – już absolwent filologii angielskiej UWM.
Żeby nie przedłużać lektury… Noc Anglistów 2025 w Olsztynie zaoferowała: konkretną dawkę wiedzy, okazję do poćwiczenia umiejętności językowych i tłumaczeniowych oraz świetną zabawę. Krótko mówiąc, sukces :).
Za rok ten sukces postaramy się powtórzyć, a póki co, jak zwykle, a nawet bardziej niż dotychczas, wszystkim biorącym udział w wydarzeniu – prowadzącym, opiekunom, wykładowcom, artystom, słuchaczom, studentom i gościom – serdecznie dziękujemy za wspólnie spędzony czas!
dr Tomasz Jacheć





